aspoleczna at ownlog '06

zapomniałam,że miałam cię kiedyś w znajomych n-k.


Link 05.09.2008 :: 20:50 Komentuj (3)
od początku byłeś dla mnie kimś,na kogo można patrzeć w monitor.za kim można płakać w monitor.a mi się wydawało,że byłeś taki jak na tym zdjęciu.otwarty i uśmiechnięty.
znalazłam cię.
uśmiechasz się.chcę,żeby on był do mnie,ten uśmiech.znów chcę,żebyś ty był dla mnie.gdzieś we mnie,ze mną.nie śmiem marzyć,że przy mnie,czy murem za mną.po prostu czasem dla mnie.
nie patrzyłam ci w oczy rok?no prawie.a wydaje mi się,że lata minęły.
ależ to pompatyczne.jak ty i twoja dziewczyna.
mówisz o niej'moja'przez wielkie m.nie będę się zastanawiać jak o mnie nigdy nie mówiłeś,jak o mnie nigdy nie myślałeś.bo nie obchodzi mnie,że nigdy nie byłam w twoim mniemaniu członkiem grypy mnogiej typu'my','nas','oboje' itp.mnie obchodzi tylko to,że pierwszy ty nazwałeś mnie obrzydliwie swoją księżniczką i to ty pierwszy mnie okłamałeś,bo tak naprawdę nikim dla ciebie nie byłam.
kolekcjonuję uczucia,których nie potrafię nazwać.wszystkie te,które mnie wypełniają gdy się pojawiasz szczątkowo.układam je w głowie na pułkach i czekam aż zarosną kurzem,bo ta cała nagonka na kierowanie sie emocjami i rzucanie się w wir intuicji,nadziei i przeczuć jest śmieszna.bo to wszystko jest fantastyczne,ale jak się tym odpowiednio racjonalnie zarządza.
wydaje mi się,że nadchodzi kolejna epoka rozumu.niedługo ktoś spali na stosie romantyczną literaturę i zmusi nas do czytania książek popularnonaukowych.
no,chyba że zdąży się zakochać bez pamięci,podda emocjom i zmarnuje sobie życie w pięknym,górnolotnym stylu.a rozmarzone trzynastolatki będą wzdychać i podsycać przekonanie,że istnieje piękna miłość,która spotka je prędzej czy później,by mogły dokonać żywota długiego i szczęśliwego.świadome tego jedynie,że nic innego nie wchodzi w grę.

ależ.jakże życie jest bogate i urozmaicone to już wiem.i mniemam,że pokaże mi jeszcze tyle,że się zachłysnę.

i kto tu jest idiotą?


Link 24.08.2008 :: 10:55 Komentuj (0)
boicie się,że nagle stanie się coś nie tak dokładnie jak zapisaliście w notesiku.oj trudno.przestańcie po prostu widzieć tylko czubek własnego nosa.od razu okaże się,że ten notesik nigdy nie miał racji bytu.a mimo to jest tak wielu ludzi,którzy nigdy nie dorosną.
najgorsze w tym wszystkim jest to,że to właśnie ci którzy wyciągając wnioski ze swoich porażek i stanu zawiedzenia,są na gorszej pozycji.w tej bajce na idiotę wychodzi ten,co wie więcej.o dziwo.ten który potrafi zauważyć diametralne zmiany w klasyfikacji przyjaciół i nagłe roszady w gronie znajomych jest głupszy.dostrzeganie i rozumienie jest równoznaczne z bólem.czy samodestrukcja jest przejawem mądrości?

'nie zamieniłabym moich rodziców nigdy.'
za każdym razem gdy tak pomyślę,mam poczucie jakbym siebie okłamywała.i jeszcze zarzucam sobie niekonsekwencję.jest masa rzeczy,które mogłabym im zarzucić.ale chyba ostatecznie bilans wychodzi na zero.z resztą przecież oni też mogą mi wiele zarzucić.
a może ja wprowadzam w swoje życie egzystencjalizm?może wszystko robię po coś.tylko jeśli tak,to będę musiała zacząć traktować wszystko i wszystkich z przedmiotowym egoizmem.a nie chciałabym tego bardzo.

milczenie mi uświadomiło.


Link 18.08.2008 :: 19:35 Komentuj (1)
i wiem doskonale,co sobie wszyscy myślą,na czele z tymi,których myśli do niedawna odbijałam w swoich myślach.a teraz odbicie to wydaje się być lustrzane,odwrotne.
zastanawiam się,czy jeżeli milczenie przeszkadza...to czy przeszkadza ono w obie strony.a jeżeli tak,to czy to możliwe,żeby tak długo cisza trwała nieprzerwana.jeżeli nie...to mi przeszkadza.zaskakujące jak nagle wszystko obraca się o nieskończoną ilość stopni i jak historia lubi się powtarzać.jak sprawdziły się moje złe przeczucia.zaskakujące,że ja też znalazłam w tym pozytywy.
może nie będę żyć jak człowiek,mamo.ale tym jestem górą od ciebie,że bolą mnie wulgaryzmy w naszych rozmowach.tym jeszcze,że jestem jedyną osobą w tej'rodzinie',która cokolwiek chciałaby zmienić,która nie zrezygnowała.i wiem doskonale,że użalam się nad sobą.to nic.chełpię się przed sobą tym,że jestem na tyle silna,że mam w sobie odwagę do strachu.i boję się,że nie będzie dokąd wracać.'pojedziesz we wrześniu i wrócisz na święta,nawet nie zadzwonisz pewnie.no chyba,że ci będą potrzebne pieniądze.'nikt nie będzie dzwonił.ani ja,ani wy.bo z nami wszystkimi jest coraz gorzej,bez szans na lepsze.przestało mnie to wzruszać już.tak jak przestało mnie wzruszać milczenie.i to,że czasami czuję się jak uciążliwa konsekwencja.nawet nie macie pojęcia,jak bardzo mnie wyniszczacie.

jeszcze nie spotkałam kogoś,kto zabiegałby o przerwanie milczenia.sama też nie zabiegam.z czasem staje się ono coraz mniej dostrzegalne i nie można nic o nim stwierdzić w końcu.wreszcie o nim na śmierć zapominamy.po to,żeby po wielu emocjonalnych rozmowach zacząć zapominać o innym milczeniu.trudno.
hej hej!


Link 16.08.2008 :: 19:21 Komentuj (0)
nie wiem jaki jest plan.ale tak sobie myślę.ciekawe kiedy dostanę cię na talerzu z truskawkami,panie.cwaniacko tak,lecz bez powodu zapowiada się kolejnych kilka chwil.

stachura zaufał drodze krętej.


Link 14.08.2008 :: 09:16 Komentuj (1)
na autostradzie do nieba podobno biorą diabli.
powoli zaczynam czuć,że niebezpodstawnie pojawił się na tym świecie ktoś,wydawać by się mogło,z naciskiem na tryb przypuszczający że nikły,ale tak złudnie mały jak aleksandra.


Link 12.08.2008 :: 12:23 Komentuj (2)
ile wart jest lakier na paznokciach?
bo ja...poszukuję swojej wartości.


boże,wiedzieć chcę!


Link 10.08.2008 :: 19:06 Komentuj (3)
czy wszystko ma na pewno sens.ty jedyny wiesz,co komu z nas pisane jest.jak wytłumaczysz mi znów brak współczucia w nas.tak trudno odróżnić dziś dobro od zła.i czy wiedzieć chcesz,że z każdym mym dniem,bardziej i mocniej ten odczuwam lęk.co może przynieść nowy dzień?

chciałabym wziąć ślub.z paranoją gubię się w marzeniach.śluby biorę wszędzie.na helu w sukience plażowej,w przypadkowych kościołach we wszystkich miastach świata i na statku.nigdy nie ma tam nikogo poza mną i nim,kimkolwiek ten on miałby być.nie ma bezowej kiecki,ani rzucania welonem.są tylko oczy,dławienie się łzami szczęścia i cisza.
i zastanawiam się,dlaczego dotykają mnie te piękne marzenia.czemu pojawiam się w miejscach,których nigdy w tym świetle nie ujrzę?
pewnie jakiś tego powód jest.
poza tym,że porażki odebrały mi infantylność,uśmiech julii roberts i zdolność do zapalania się,to w zamian nabyłam zdolność do tworzenia drzewek przyczynowo skutkowych.wszystko wydaje mi się dziać po coś i z wszystkiego próbuję wyciągać wnioski,za wszystko winię siebie i staram się zmieniać na lepsze.

nie potrafię jednak połączyć zmian w jedną całość.gdybym miała być idealna,okazałoby się jak wielką hipokrytką jestem z perspektyw wszystkich poszczególnych sfer mnie.
co zatem?


Link 08.08.2008 :: 23:45 Komentuj (1)
nie potrafię powstrzymać zapeszania.i nie wiem już w co wierzyć.mam do wyboru'nie mów hop!',albo'jak się czegoś bardzo,ale to bardzo chce,to...'.
wyłamuję się jednak i skłaniam ku temu,że problemy będą wynagrodzone,że świat stanie na głowie jak na rynku w krakowie.i mały ptaszek z łobzowa(ja)wykluje się ze skorupki,co podobno w nią obrasta.

pozostały mi cztery leniwe muły,kłucie w przełyku.
tak bardzo chciałabym mieć powód do wstania.

i jeszcze.
'a co byś zrobiła,gdybym powiedział,że się w tobie zakochałem?'
właśnie!co ja bym,do cholery zrobiła?


Link 04.08.2008 :: 22:07 Komentuj (0)
pokazujesz mi dzisiaj tęczę,a ja uśmiecham się i nie wiem po co to robisz.czy chcesz mi pokazać,że istnieją kolory,które obiecała mi kilkakrotnie b.?
a może uświadomić,że tęczy nie da się dogonić?
dni liczę jak barany przed zaśnięciem.ale one mają ruchy muła i zajmują się wszystkim tylko nie kończeniem się.

ale niech słowo'kocham'jeszcze raz usłyszę.


Link 02.08.2008 :: 01:06 Komentuj (1)
niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę.

'słońce już gasło.niebo zdawało się zniżać.ścieśniać.i coraz bardziej ku ziemi przybliżać,aż na przeciw księżyca gwiazda jedna,druga błysnęła.już ich tysiąc,już milion mruga(...)
(...)niewdzięczny.szukałeś wzroku mego teraz go unikasz.szukałeś rozmów ze mną dziś uszy zamykasz.'

to takie pewne.
jednocześnie niesamowite.jak ludzie odwracają się nagle,gdy tobie się nie udało.boją się odezwać.nie chcą słuchać użalania.nie wiedzą o czym mogliby z tobą rozmawiać.mają tyle planów dla siebie.tobie nie udało się.tym samym nie występujesz w ich planach.

nie spałam od momentu gdy rzuciły mi się w oczy przedrostki zaprzeczające przymiotnik odczasownikowi bierny'zakwalifikowany do przyjęcia'.przedrostki'nie'.tak jak'nieśpiący','nieszczęśliwy','nieużyteczny','niepotrzebny','niezakwalifikowany'po prostu.

i pospolicie znów.cóż ja bym zrobiła,gdybym tylko zdawała sobie sprawę,że poza studiami nie mam nic.
ale nie zdawałam.myślałam,że mam wiele.że jesteś ty,ty,ty i ty.a jestem tylko ja z bólem głowy.komar też jest.jemu przynajmniej mogę coś zaoferować.

zanotować!
'niezakwalifikowany'-znaczy-'nieistotny'.
sic!

'(...)wszak to nieprzyzwoicie.to dalibóg jest grzechem.'

Załóż bloga

Archiwum

2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

Kategorie

smacznego!

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl